
Dzień ślubu Martyny i Przemka był pełen emocji, światła i pięknych momentów, które naturalnie układały się w opowieść. Zaczęliśmy od przygotowań Przemka. Razem ze świadkiem wyszli na zewnątrz – las stanowił idealne tło dla tych męskich, spokojnych kadrów. Przebijające się przez drzewa słońce delikatnie oświetlało scenę, tworząc ciepły, filmowy klimat. To był świetny start dnia – bez pośpiechu, za to z dużą dawką dobrej energii. Następnie ruszyliśmy do Martyny. Tam z kolei panował totalny luz. Dziewczyny śmiały się co chwilę, żartowały, cieszyły się chwilą. W powietrzu była lekkość – taka, która sprawia, że zdjęcia robią się same.
Kiedy Przemek przyjechał na miejsce, odbył się ich first look – piękny i pełen emocji. Zaraz po nim zrobiliśmy krótką sesję z rodziną, łapiąc te najważniejsze relacje zanim ruszyliśmy dalej. W kościele czekała nas ceremonia, która zostawiła wrażenie na wszystkich. Przepiękne wnętrze było wręcz zalane promieniami słońca. Naturalne światło stworzyło niesamowity klimat – miękki, podniosły i idealnie współgrający z atmosferą przysięgi.
Po ceremonii pojechaliśmy do restauracji Czarny Staw, gdzie czekał czas na życzenia dla Pary Młodej. Emocji było sporo, ale wszystko odbywało się w serdecznej, rodzinnej atmosferze. Potem przyszedł moment wyjątkowego pierwszego tańca Martyny i Przemka – piękny, dopracowany, pełen czułości. Tuż po nim wybraliśmy się na krótką sesję. Tym razem wsparliśmy się dodatkowym oświetleniem, co pozwoliło stworzyć niesamowity, nieco filmowy klimat zdjęć.
A potem… zaczęła się prawdziwa impreza! DJ puszczał same dobre kawałki, a parkiet od pierwszych nut był pełny i taki pozostał aż do końca. Energia była niesamowita – idealna na zakończenie tego pięknego dnia.
Nie przedłużając zapraszam na reportaż a także na bloga i mój instagram. Znajdziecie tam moje najnowsze publikacje oraz stories z sesji jakie wykonuję. Miłego oglądania!